Mapa danych dla szkół w Krakowie. Decyzje mają być trafniejsze

Mapa danych dla szkół w Krakowie. Decyzje mają być trafniejsze

FOT. Urząd Miasta Krakowa

W krakowskiej oświacie coraz większą rolę odgrywa nie tylko liczba uczniów, ale też mapa danych, która pokazuje, gdzie naprawdę rośnie potrzeba nowych miejsc w szkołach. Miasto łączy w jednym obrazie demografię, adresy, meldunki i inwestycje, a potem sprawdza, jak te sygnały układają się na szkolnej mapie. To ma pomóc w decyzjach od korekty obwodów po budowę nowych placówek. Dla rodziców i uczniów oznacza to planowanie mniej oparte na intuicji, a bardziej na twardych liczbach i zmianach widocznych w terenie.

  • Nowe osiedla i demografia układają się w jeden obraz
  • Obwody szkolne wyznaczają granice, których nie da się przesuwać bez procedur
  • Od szybkich korekt po nowe szkoły samorząd szuka rozwiązania dla różnych scenariuszy

Nowe osiedla i demografia układają się w jeden obraz

W krakowskiej edukacji coraz wyraźniej widać, że o liczbie miejsc w szkołach decyduje nie tylko bieżący nabór. Liczą się także nowe budynki, zmieniające się adresy i tempo, w jakim w różnych częściach miasta przybywa dzieci. Dlatego samorząd rozwija narzędzie analityczne, które ma scalać rozproszone dane i zamieniać je w czytelną mapę potrzeb.

W jednym systemie mają spotkać się informacje z kilku źródeł. Chodzi między innymi o:

  • demografię,
  • dane o oświacie,
  • meldunki,
  • punkty adresowe,
  • pozwolenia na budowę.

Do tego dochodzi warstwa przestrzenna oraz wizualizacje przygotowywane w oprogramowaniu Power BI. W tle pracuje technologia GIS, czyli System Informacji Przestrzennej, który pozwala zestawiać mapy z bazami danych i sprawdzać, jak rozkłada się obciążenie szkół oraz gdzie sieć edukacyjna zaczyna być zbyt gęsta albo zbyt rzadka.

Z takiej analizy mają wynikać odpowiedzi na pytania, które w mieście pojawiają się coraz częściej: gdzie trzeba myśleć o dodatkowych oddziałach, gdzie obwód szkolny wymaga korekty, a gdzie infrastruktura jeszcze wystarcza. To ważne nie tylko dla urzędników. W tle są codzienne decyzje rodzin, które chcą wiedzieć, czy szkoła będzie blisko domu i czy w rejonie da się utrzymać sensowną ofertę edukacyjną.

Obwody szkolne wyznaczają granice, których nie da się przesuwać bez procedur

W Krakowie każda samorządowa szkoła podstawowa działa w obrębie swojego obwodu. To obszar złożony z ulic, osiedli i punktów adresowych przypisanych do konkretnej placówki. System ma gwarantować dostęp do nauki, porządkować nabór i pilnować, by odległość między domem a szkołą nie była przypadkowa.

Dzieci mieszkające w obwodzie szkoła przyjmuje w pierwszej kolejności. Uczniowie spoza niego mogą zostać zapisani tylko wtedy, gdy zostaną wolne miejsca. Samorząd przypomina przy tym, że w przypadku szkół obwodowych chodzi o prawo rodziców, a nie ich obowiązek. To ważne rozróżnienie, bo pokazuje, jak mocno system opiera się na lokalnym planowaniu, a nie na sztywnych schematach.

Zmiana granic obwodu nie jest jednak prostą decyzją techniczną. Wymaga modyfikacji planu sieci publicznych szkół podstawowych uchwalanego przez radę miasta oraz pozytywnej opinii kuratora oświaty. W praktyce oznacza to, że każda korekta musi przejść przez procedury, a nie tylko przez arkusz z danymi. Dlatego właśnie tak duże znaczenie ma bieżące monitorowanie nowych ulic, osiedli i punktów adresowych, które pojawiają się wraz z rozwojem zabudowy.

Od szybkich korekt po nowe szkoły samorząd szuka rozwiązania dla różnych scenariuszy

Miasto zakłada, że nie każda sytuacja wymaga od razu wielkiej inwestycji. Czasem wystarczy rozwiązanie organizacyjne, które można wprowadzić szybciej i przy mniejszych kosztach. W innych przypadkach potrzebna jest rozbudowa istniejącej szkoły albo budowa nowej placówki. Każdy z wariantów ma inny ciężar finansowy, inny czas realizacji i inny wpływ na układ sieci szkolnej.

W narzędziu, które powstaje, mają być analizowane także scenariusze obejmujące:

  • liczbę zameldowanych dzieci w wieku szkolnym, z podziałem na wiek, płeć i obywatelstwo,
  • liczbę uczniów uczęszczających do danej szkoły, także tych z obwodu,
  • dostępność sal dydaktycznych,
  • liczbę wydanych pozwoleń na budowę nowych mieszkań,
  • szacunkową liczbę dzieci, które mogą zamieszkać w nowej zabudowie,
  • trendy demograficzne i prognozy na kolejne lata.

Takie zestawienie pozwala sprawdzać nie tylko stan obecny, ale też to, co dopiero nadchodzi. Dzięki temu można wcześniej zauważyć ryzyko przepełnienia szkół, wprowadzenia zmianowości albo przeciwnie – problem zbyt małego naboru i wygaszania oddziałów. Dla miasta to narzędzie planowania. Dla mieszkańców – szansa, że oferta edukacyjna zostanie lepiej dopasowana do miejsc, w których faktycznie rośnie liczba rodzin.

„Korzyści wynikające z integracji i analizy danych to przede wszystkim możliwość podejmowania decyzji w oparciu o wymierne wskaźniki” – podkreśla Jacek Drabik, dyrektor Departamentu Edukacji UMK.

Przy projekcie współpracują miejskie jednostki odpowiedzialne za edukację, inwestycje i cyfryzację usług publicznych: Wydział Edukacji i Projektów Edukacyjnych, Miejskie Centrum Obsługi Oświaty oraz Centrum Obsługi Informatycznej. To ważne, bo dopiero połączenie ich kompetencji daje obraz, który da się wykorzystać nie tylko dziś, ale też przy kolejnym etapie rozwoju miasta. Samorząd zakłada ponadto, że po rozbudowie narzędzie może wspierać analizę także innych typów jednostek oświatowych i kolejnych obszarów usług publicznych.

na podstawie: UM Kraków.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Krakowa). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.