Nerwy puściły w autobusie - policja zatrzymała 36-latka po awanturze

Nerwy puściły w autobusie - policja zatrzymała 36-latka po awanturze

Na przystanku w rejonie Czyżyn krakowscy policjanci zatrzymali 36-latka, który chwilę wcześniej awanturował się w autobusie miejskim, groził kierowcy i naruszył jego nietykalność. Zanim trafił do policyjnego aresztu, zdążył jeszcze uszkodzić drugi autobus zaparkowany nieopodal. Straty przekroczyły 7 tysięcy złotych.

Jak podaje Policja, do zdarzenia doszło 8 kwietnia. Na miejsce pojechali funkcjonariusze Oddziału Prewencji Policji w Krakowie wspólnie z policjantami z Komisariatu Policji I i VIII w Krakowie. Interwencja dotyczyła uszkodzenia autobusu miejskiego oraz naruszenia nietykalności cielesnej kierowcy.

Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że 36-latek wszczął awanturę w autobusie, groził kierującemu i uderzył w jego bezpieczeństwo także fizycznie. Przy okazji uszkodził okulary należące do jednego z pasażerów. Gdy opuścił pojazd, wyładował agresję na innym autobusie stojącym w pobliżu. To właśnie tam powstały szkody oszacowane finalnie na ponad 7 tysięcy złotych.

Po zakończeniu czynności na miejscu mężczyzna trafił do policyjnej jednostki, a jeszcze tego samego dnia został osadzony w areszcie. Następnego dnia usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego, kierowania gróźb karalnych i uszkodzenia mienia. Ponieważ kierowca autobusu jest traktowany jak funkcjonariusz publiczny, sprawa ma ciężar typowy dla przestępstw ściganych na gruncie Kodeksu karnego. Mężczyźnie grozi wymierzona kara do 5 lat pozbawienia wolności, a o jego dalszym losie zdecyduje sąd.

Jedna chwila agresji wystarczyła, by zwykły kurs zamienił się w policyjną interwencję, a rachunek za wybuch nerwów urósł do tysięcy złotych i realnej groźby wieloletniego więzienia.

na podstawie: Policja Kraków.