[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa – Górnik Zabrze – Cracovia 3:0. Goście z Krakowa bez odpowiedzi na skuteczność gospodarzy

[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa – Górnik Zabrze – Cracovia 3:0. Goście z Krakowa bez odpowiedzi na skuteczność gospodarzy

Sobotni mecz 27. kolejki PKO BP Ekstraklasy w Zabrzu zakończył się wynikiem 3:0 dla Górnika, a więc dokładnie takim, który z perspektywy krakowskich gości boli najbardziej: bezdyskusyjnym i w pełni zasłużonym. Cracovia przegrała 0:3, choć przez moment próbowała utrzymywać się w grze, a później miała nawet kilka fragmentów, które mogły dodać jej tlenu. Na stadionie im. Ernesta Pohla decydowała jednak skuteczność, a tej zabrzanom nie zabrakło.

Prezent w 11. minucie i mecz pod kontrolą Górnika

Już od początku było widać, że Górnik nie zamierza oddawać pola. Gospodarze grali odważnie, częściej utrzymywali się przy piłce i szybciej dochodzili do sytuacji, ale prawdziwy przełom przyniosła dopiero 11. minuta. Sebastian Madejski po interwencji nie opanował piłki, odbił ją w górę i nie zdołał już ani pewnie ją złapać, ani skutecznie wybić. Wystarczyła sekunda zawahania, a Yvan Ikia Dimi dopadł do futbolówki i wpakował ją do siatki.

Dla Cracovii to był zimny prysznic, bo zamiast spokojnego wejścia w spotkanie, trzeba było od razu gonić wynik na trudnym terenie. Zabrzanie nie potrzebowali wielkiej liczby okazji, by mieć mecz pod kontrolą. W statystykach nie było między drużynami przepaści, ale to Górnik był konkretniejszy. Przy wyniku 1:0 do przerwy gospodarze wyglądali na zespół pewniejszy, dojrzalszy i po prostu lepiej poukładany.

Cracovia próbowała odpowiadać, miała też swoje stałe fragmenty, bo wykonała więcej rzutów rożnych, ale brakowało jej jakości w ostatnim podaniu i spokoju pod bramką. Po drodze pojawiły się też kartki dla Boško Šutalo i Gustava Henrikssona, co tylko podkreślało rosnącą frustrację gości.

VAR zatrzymał nadzieję, a końcówka domknęła wynik

Po przerwie Cracovia chciała ruszyć mocniej do przodu, ale Górnik nie pozwalał jej złapać rytmu. W 60. minucie zrobiło się na chwilę naprawdę ciekawie, bo Maksym Chłań znalazł drogę do siatki. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo, bo po analizie VAR gol nie został uznany z powodu spalonego. To był moment, który mógł tchnąć w mecz trochę niepewności, ale zabrzanie szybko odzyskali pełną kontrolę.

Kluczowy okazał się też ruch z 72. minuty, gdy na boisko wszedł Sondre Liseth, a z czasem Górnik coraz wyraźniej zamykał rywala na jego połowie. W 78. minucie padło trafienie na 2:0, a Jarosław Kubicki wykorzystał dobrą akcję gospodarzy i dał miejscowym pełen komfort. Cracovia wyglądała już wtedy na zespół, który bardziej liczy na dotrwanie do końca niż na odwrócenie losów meczu.

Kropkę nad i postawił Michał Rakoczy, który w 81. minucie pojawił się na boisku, a chwilę później, w 82. minucie, zdobył trzeciego gola. Dla niego miało to dodatkowy wymiar, bo jeszcze niedawno był związany z Cracovią. Tym razem jednak bez sentymentów przypieczętował zwycięstwo Górnika, a krakowianie mogli tylko patrzeć, jak mecz wymyka im się z rąk.

Po 27. kolejce sytuacja w tabeli jest jasna: Górnik pozostaje trzeci z 42 punktami, Cracovia jest dziesiąta i ma na koncie 36 oczek. Dla zabrzan to kolejny ważny krok w górę, dla kibiców z Krakowa – wieczór, o którym raczej szybko nie będą chcieli pamiętać.

Górnik ZabrzeStatystykaCracovia
3Gole0
53%Posiadanie47%
4Strzały celne3
4Strzały niecelne9
15Strzały łącznie16
7Strzały zablokowane4
8Strzały w polu karnym9
7Strzały spoza pola7
4Rzuty rożne6
10Faule11
2Spalone0
0Żółte kartki2
3Interwencje bramkarza1
475Liczba podań412
398Podania celne337
84%Skuteczność podań82%