Brąz na finał w Krakowie. Marek Kulczycki wraca z trzema medalami

Brąz na finał w Krakowie. Marek Kulczycki wraca z trzema medalami

Na torze Kolna do ostatnich biegów trzymało napięcie, które w kayak crossie widać szczególnie mocno. Jedno uderzenie w wiosło, przyblokowanie na bojce albo kara po finiszowej walce wystarczyły, by wywrócić wyniki do góry nogami. W tym chaosie najlepiej odnalazł się Marek Kulczycki, który w Krakowie dopisał do dorobku kolejny medal. Reprezentacja Polski zakończyła mistrzostwa świata juniorów i U23 z czterema krążkami, ale nie każdy miał tego dnia powody do uśmiechu.

  • Bieg, w którym o wszystkim zadecydowały bojki i kontakt na wodzie
  • Kulczycki znów stanął na podium mimo nerwowego finału
  • Cztery medale dla Polski i kolejny start już we Francji

Bieg, w którym o wszystkim zadecydowały bojki i kontakt na wodzie

Dominika Danek zaczęła swój występ od mocnego ataku. Na początku straciła trochę do rywalek, ale szybko odrobiła część strat i w końcu dopłynęła do drugiego miejsca, co dało jej awans do ćwierćfinału. Podobny scenariusz ułożył się w przejeździe Dominiki Brzeskiej. Obie Polki zatrzymały jednak dopiero ćwierćfinały – Danek została przyblokowana na jednej z bojek, a Brzeska straciła wiosło po kontakcie z rywalką.

„W drugim biegu prowadziłam, jednak zawodniczka płynąca za mną uderzyła dziobem kajaka w moje wiosło” – powiedziała Brzeska.

Danek nie ukrywała, że nie każdy fragment kwalifikacji poszedł po jej myśli.

„Z time trialu nie jestem do końca zadowolona, bo u góry trasy popełniłam błąd” – przyznała.

Jednocześnie dodała, że z wyścigów bezpośrednich mogła być już zadowolona, bo do końca walczyła o lepszy wynik. Zwróciła też uwagę na atmosferę w młodzieżowej kadrze – zawodnicy wspierają się przed startami i pomagają sobie nawzajem, a to w tak nerwowej konkurencji ma znaczenie większe, niż widać z trybun.

Kulczycki znów stanął na podium mimo nerwowego finału

W młodzieżowej stawce wcześniejsze biegi nie ułożyły się po myśli wszystkich biało-czerwonych. Mikołaj Mastalski zakończył występ już na eliminacjach, podobnie Marcin Kościukiewicz, który skupił się w Krakowie wyłącznie na kayak crossie. W juniorskiej części rywalizacji po kwalifikacjach odpadły także Patrycja Iwaniec, Aleksandra Dusik i Katarzyna Popielak, a wśród chłopców Konrad Kulczycki oraz Maciej Majdan.

Najwięcej działo się jednak wokół Marka Kulczyckiego. Już próba czasowa pokazała, że może być jednym z głównych kandydatów do medalu, a kolejne biegi tylko to potwierdzały. Mimo trudnej drogi awansował do półfinału, w którym finiszował trzeci, ale po karach dla Niemca i Francuza przeszedł dalej. W finale znów zabrakło mu niewiele – na ostatniej bojce został wypchnięty na trzecią pozycję, a potem kolejna kara dla rywala otworzyła mu drogę do brązu.

„To bardzo nieprzewidywalna konkurencja, w której dosłownie wszystko może się wydarzyć” – powiedział Kulczycki.

Sam zawodnik podkreślił, że po takich zawodach bierze dorobek „w ciemno”. W Krakowie zakończył start z trzema indywidualnymi medalami – jednym złotym i dwoma brązowymi. To wynik, który pokazuje zarówno jego formę, jak i to, jak cienka jest granica między wygraną a utratą podium w kayak crossie.

Cztery medale dla Polski i kolejny start już we Francji

Z całych mistrzostw świata juniorów i U23 w Krakowie reprezentacja Polski wywiozła łącznie cztery medale – jedno złoto i trzy brązy. To bilans, który dobrze oddaje poziom rywalizacji na torze Kolna, gdzie pojawili się zawodnicy z niemal wszystkich kontynentów.

„Kto pojawił się na torze Kolna, na pewno się nie rozczarował” – ocenił wicemarszałek Witold Kozłowski.

Dodał też, że organizacja zawodów i wysoka stawka przyciągnęły do Krakowa kilkuset zawodników, a medale zdobyte przez polską młodzież pokazują potencjał tej grupy. Kolejna okazja do walki o krążki pojawi się już na mistrzostwach Europy w Épinal, zaplanowanych na 6–9 sierpnia.

na podstawie: Małopolski Urząd Marszałkowski.