Mniejsze grupy w przedszkolach. Kraków stawia na jakość i etaty

Mniejsze grupy w przedszkolach. Kraków stawia na jakość i etaty

FOT. UM Kraków

W krakowskich przedszkolach mniej dzieci nie oznacza cięć. Samorząd postanowił, że przy niżu demograficznym nie będzie zwijał sieci placówek, tylko zmniejszy liczebność oddziałów i zostawi kadrę na miejscu. Dla dzieci ma to znaczyć więcej uwagi i spokojniejszy dzień, dla rodziców – większą przewidywalność, a dla nauczycieli – mniejsze ryzyko zawodowych turbulencji.

  • Niż demograficzny nie zamknie oddziałów
  • Rodzice dostali więcej porządku w rekrutacji
  • W mniejszych oddziałach łatwiej zauważyć dziecko

Niż demograficzny nie zamknie oddziałów

Kraków od kilku lat widzi to samo zjawisko: w rekrutacji do przedszkoli pojawia się mniej dzieci niż wcześniej. Zamiast jednak redukować ofertę, miasto wybiera inną drogę. Samorządowe oddziały mają być mniejsze – z dotychczasowego limitu 25 dzieci do 22, a po uśrednieniu daje to grupy liczące około 20 przedszkolaków.

To ważna zmiana nie tylko dla sal pełnych małych krzesełek i kolorowych klocków. Przy mniejszej grupie nauczyciel może pracować uważniej, szybciej dostrzegać potrzeby dzieci i lepiej reagować na te, które wymagają wsparcia. W mieście, gdzie rośnie liczba dzieci z orzeczeniami z poradni psychologiczno pedagogicznych, taki ruch ma znaczenie większe niż czysta arytmetyka.

Zastępczyni prezydenta Krakowa Maria Klaman podkreślała, że niż demograficzny miasto traktuje „nie jak problem, tylko jak wyzwanie”. I właśnie z tego wyzwania samorząd chce wyciągnąć korzyść dla dzieci, rodziców, pracowników i samych placówek. Zmniejszenie grup ma też pomóc utrzymać ponad 100 miejsc pracy – zarówno nauczycielskich, jak i administracyjno obsługowych.

W tle pozostaje jeszcze jedna liczba, równie wymowna. Krakowska sieć przedszkoli samorządowych obejmuje obecnie 129 placówek, do których uczęszcza łącznie 15,3 tys. dzieci. Wolnych miejsc po marcowych rekrutacjach jest coraz więcej, ale miasto nie chce z tego wyciągać prostego wniosku, że wystarczy ograniczyć ofertę. W poprzednich latach liczba niewykorzystanych miejsc rosła: 878, 961, 1172, a później już 1935. Mimo tego Kraków decyduje się utrzymać skalę działania i poprawić warunki w oddziałach.

Rodzice dostali więcej porządku w rekrutacji

Zmiana dotycząca liczby dzieci w grupie nie pojawia się w próżni. Kraków dokłada do niej kolejne rozwiązania, które mają odciążyć rodziców i uporządkować codzienną logistykę. Jednym z nich jest elektroniczna rekrutacja na wakacyjne dyżury w przedszkolach samorządowych. To pierwszy raz, gdy zapisy prowadzone są w taki sposób, a nabór trwa od 6 do 17 maja.

W planach jest też uruchomienie rekrutacji dla 2,5 latków. Jak zapowiedziała miejska radna i przewodnicząca Komisji Edukacji Rady Miasta Krakowa Anna Bałdyga, system elektroniczny ma ruszyć 16 maja. Dla rodzin to szansa, by wcześniej wiedzieć, gdzie dziecko zacznie swoją przedszkolną drogę i łatwiej poukładać codzienność.

Bałdyga zwracała również uwagę na rozwiązania mniej spektakularne, ale bardzo praktyczne. Chodzi o okresy, gdy przedszkola przechodzą dwumiesięczne remonty. W takich przypadkach miasto chce udostępniać najmłodszym przestrzenie w pobliskich szkołach podstawowych, na przykład świetlice, żeby dzieci mogły spędzać czas pod opieką nauczycieli, a rodzice nie zostawali z wakacyjną łamigłówką bez wyjścia.

Istotna jest też kwestia rozliczeń. Kraków chce rozwijać system mikropłatności, czyli indywidualnych rachunków dla rodziców dzieci przedszkolnych. Dzięki temu wpłaty mają być łatwiejsze do identyfikacji, bez dodatkowego opisywania każdej transakcji, a obsługa finansowa po stronie organu prowadzącego ma działać sprawniej.

W mniejszych oddziałach łatwiej zauważyć dziecko

Z perspektywy edukacji przedszkolnej ta decyzja ma znaczenie głębsze niż organizacja arkuszy i etatów. Mniej liczna grupa oznacza więcej czasu na rozmowę, zabawę, adaptację i wychwytywanie pierwszych sygnałów trudności. To szczególnie ważne tam, gdzie w jednej sali spotykają się dzieci bardzo różne: jedne potrzebujące wsparcia logopedy, inne dodatkowej cierpliwości, jeszcze inne po prostu spokojniejszego tempa dnia.

Dyrektorka Samorządowego Przedszkola nr 76 Anna Stocka mówiła, że „najważniejsze są dla nas dzieci”. W jej placówce, która działa od 70 lat, do dyspozycji jest też ogród o powierzchni około hektara. To pokazuje, że miejskie przedszkole nie jest dziś wyłącznie miejscem opieki, lecz także przestrzenią do ruchu, nauki i budowania pierwszych relacji.

Stocka zwracała uwagę, że w grupach coraz częściej są dzieci z orzeczeniami i różnymi trudnościami rozwojowymi, co zwiększa wymagania wobec kadry. Dlatego w przedszkolu pracują nie tylko nauczyciele, lecz także psycholog, pedagog specjalny, logopeda i – po zgodzie miasta – fizjoterapeuta. To model, który pokazuje, jak bardzo zmienia się dziś przedszkolna codzienność.

Siłę krakowskich przedszkoli samorządowych budują przede wszystkim:

  • wykwalifikowana i doświadczona kadra,
  • dostęp do specjalistów, takich jak logopeda, psycholog czy pedagog,
  • nowoczesne sale, gabinety i wyposażenie,
  • własne kuchnie i posiłki przygotowywane na miejscu,
  • ogrody oraz place zabaw,
  • projekty i działania twórcze, od bajkoterapii po zajęcia z preorientacji zawodowej,
  • współpraca z miejskimi domami kultury,
  • pikniki, dni otwarte i kluby rodzica.

Od września ma zacząć obowiązywać nowa podstawa programowa, kładąca większy nacisk na kompetencje przyszłości. Miasto już teraz sygnalizuje więc, że przedszkole nie ma być tylko miejscem „przechowania” najmłodszych, ale pierwszym, dobrze wyposażonym etapem edukacji. Właśnie dlatego w Krakowie mniej dzieci w grupie staje się nie oznaką kurczenia się systemu, lecz próbą jego wzmocnienia.

na podstawie: Urząd Miasta Krakowa.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Kraków). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.