Zmęczenie za kierownicą potrafi zepsuć całą trasę. GDDKiA przypomina zasady postoju

Zmęczenie za kierownicą potrafi zepsuć całą trasę. GDDKiA przypomina zasady postoju

FOT. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad Kraków

Na trasie najgroźniej bywa wtedy, gdy kierowca myśli jeszcze „dojadę”, choć organizm mówi już „dość”. GDDKiA przypomina przy okazji Europejskiego Dnia Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, że zmęczenie obniża czujność i wydłuża reakcję w najmniej odpowiednim momencie. Krótka przerwa, woda i bezpieczne miejsce na postój często znaczą więcej niż kolejna próba przepchnięcia kilometrów siłą woli. A pas awaryjny? To nie skrót do odpoczynku, tylko przestrzeń na sytuacje naprawdę wyjątkowe.

  • Krótka przerwa często robi więcej niż kolejna kawa
  • Pas awaryjny nie jest miejscem na odpoczynek
  • Awaria na trasie wymaga chłodnej głowy

Krótka przerwa często robi więcej niż kolejna kawa

W dłuższą podróż najlepiej ruszać wypoczętym. To nie jest drobna wskazówka z kategorii „dla wygody”, ale podstawowa zasada bezpieczeństwa. Znużenie za kierownicą spowalnia myślenie, osłabia koncentrację i sprawia, że na drodze łatwiej o błąd, którego później nie da się już cofnąć.

Dlatego podczas jazdy warto zatrzymywać się regularnie, choćby na kilka minut. Rozprostowanie nóg, łyk wody, chwila oddechu poza samochodem – tyle wystarczy, by odzyskać część skupienia. Na autostradzie i drodze ekspresowej najrozsądniej zjechać na najbliższe Miejsce Obsługi Podróżnych. Na innych drogach krajowych bezpieczniejszym wyborem będzie stacja benzynowa, parking leśny albo inne wyznaczone miejsce postoju.

Pas awaryjny nie jest miejscem na odpoczynek

GDDKiA przypomina też wprost: pas awaryjny nie służy do zatrzymywania się „na chwilę”. To przestrzeń zarezerwowana dla wyjątkowych sytuacji, a nie dla zmęczonego kierowcy, który chce tylko zamknąć oczy albo napić się kawy. Na drodze szybkiego ruchu taki błąd może kosztować znacznie więcej niż spóźnienie.

Z pasa awaryjnego można skorzystać jedynie wtedy, gdy:

  • doszło do awarii pojazdu,
  • samochód został zatrzymany przez Policję lub inną uprawnioną służbę,
  • wydarzyła się sytuacja awaryjna, na przykład wypadek.

W pozostałych przypadkach nie wolno się na nim zatrzymywać ani poruszać. To jedna z tych zasad, które brzmią surowo, ale mają prosty sens: na drodze szybkiego ruchu margines błędu jest bardzo mały.

Awaria na trasie wymaga chłodnej głowy

Jeśli samochód zepsuje się na autostradzie albo drodze ekspresowej, liczy się kolejność działań. Najpierw trzeba włączyć światła awaryjne, założyć kamizelkę odblaskową i ustawić trójkąt ostrzegawczy w odległości 100 metrów od pojazdu. Jeśli to możliwe, auto należy zepchnąć na pas awaryjny. Gdy nie da się tego zrobić, trzeba zabezpieczyć miejsce i oddalić się od samochodu.

Potem należy szybko wezwać pomoc. Do dyspozycji jest numer alarmowy 112 oraz numer informacji drogowej GDDKiA 19 111. Można też skorzystać z najbliższej kolumny alarmowej i powiadomić dyżurnego w Centrum Zarządzania Ruchem. Na pomoc czeka się po prawej stronie drogi, poza jezdnią i pasem awaryjnym. Jeśli wzdłuż trasy stoją ekrany przeciwhałasowe, trzeba skorzystać z wyjścia ewakuacyjnego.

Po usunięciu awarii i ponownym włączaniu się do ruchu nie ma miejsca na pośpiech. Najpierw trzeba rozpędzić się na pasie awaryjnym do prędkości zbliżonej do tej, z jaką jadą inne pojazdy, a dopiero potem wybrać bezpieczną lukę i wrócić na jezdnię. Na takiej trasie rozsądek ma większą wartość niż brawura.

na podstawie: Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad Kraków.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad Kraków). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.