Masz problem z kuną w Krakowie? Zobacz, dlaczego gryzą kable, niszczą dachy i jak w końcu pozbyć się problemu

kuna na dachu w Krakowie

Mieszkasz na Woli Justowskiej, Klinach, a może w okolicach Błoń lub Lasu Wolskiego? Jeśli tak, pewnie bardzo cenisz sobie bliskość zieleni. Niestety, krakowska natura ma też swoją nieco bardziej irytującą stronę. Zauważyłeś, że w rozmowach z sąsiadami coraz częściej przewija się temat kun? To nie przypadek. Z roku na rok mamy w mieście istną plagę tych zwierząt.

Choć wyglądają jak niewinne futrzaki, potrafią narobić szkód liczonych w dziesiątkach tysięcy złotych. Od zdemolowanych samochodów po zrujnowane ocieplenie dachów – kuny w Krakowie czują się dziś jak u siebie. Skąd wziął się ten problem i jak sobie z nim poradzić, żeby nie zbankrutować?

Dlaczego kuny tak bardzo polubiły Kraków?

Jeszcze kilkanaście lat temu kuna kojarzyła się raczej z terenami wiejskimi. Dzisiaj to stały bywalec krakowskich osiedli. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – sami stworzyliśmy im idealne warunki.

Kraków jest pełen korytarzy ekologicznych, czyli rzek i pasów zieleni, którymi dzikie zwierzęta mogą bezpiecznie i niezauważalnie wejść w głąb miasta. Kiedy kuna już tu dotrze, orientuje się, że trafiła do raju:

  • Nie musi polować – śmietniki, resztki jedzenia i miejskie gołębie to dla niej darmowa stołówka.
  • Jest jej ciepło – miejska wyspa ciepła sprawia, że zimy są łagodne.
  • Nie ma wrogów – w mieście nie grożą jej lisy ani borsuki.

W efekcie populacja kun w aglomeracji rośnie w zatrważającym tempie, a zwierzęta te stają się coraz bardziej zuchwałe.

Rano wsiadasz do auta i… nie odpala. Co kuna robi pod maską?

Bardzo często pierwszym sygnałem, że w okolicy kręci się kuna, jest awaria samochodu. Spieszysz się do pracy, przekręcasz kluczyk i widzisz tylko lawinę błędów na desce rozdzielczej. Podnosisz maskę, a tam poszarpane wygłuszenie silnika i przegryzione kable zapłonowe.

Dlaczego kuny to robią? Zimą stygnący silnik to dla kuny świetny kaloryfer. Jednak samo ciepło nie tłumaczy niszczenia kabli. Winna jest tu nowoczesna technologia. Obecnie izolacje przewodów w autach często wykonuje się z dodatkiem bioplastików (np. na bazie skrobi kukurydzianej). Dla nas to ekologia, dla kuny – zapach smacznej przekąski. Dodatkowo kuny są szalenie terytorialne. Jeśli pod maską Twojego auta zapach zostawi jedna kuna (np. w innej dzielnicy), a zaparkujesz na terenie innej, ta druga wpadnie w szał. Chcąc zniszczyć zapach rywala, zdemoluje wszystko, co wpadnie jej w zęby.

Prawdziwy dramat zaczyna się na poddaszu

O ile naprawa kabli w aucie to koszt kilkuset złotych, tak prawdziwe schody zaczynają się, gdy kuna postanowi zamieszkać w Twoim domu. A to właśnie dachy – doskonale ocieplone i suche – są jej ostatecznym celem, idealnym na zbudowanie gniazda i odchowanie młodych.

Kuna bez problemu wejdzie po rynnie czy elewacji, a do przedostania się pod dachówkę wystarczy jej szczelina o szerokości zaledwie kilku centymetrów. Kiedy już znajdzie się w środku, zaczyna się demolka:

  • Rozszarpana wełna mineralna - zwierzę rwie izolację i drąży w niej kilkumetrowe tunele. Zimą przez te dziury (tzw. mostki termiczne) ucieka całe ciepło, a Twoje rachunki za gaz czy prąd szybują w górę.
  • Przegryzione kable instalacyjne - podobnie jak w aucie, kuna potrafi zniszczyć kable w dachu, co jest prostą drogą do zwarcia, a nawet pożaru.
  • Nieznośny smród -  zwierzę urządza sobie w ociepleniu toaletę i znosi tam resztki upolowanych ptaków. Ten zapach prędzej czy później przebije się do Twojej sypialni.

naprawy po kunie

Wygoniłeś kunę? Super, ale to dopiero połowa sukcesu

Załóżmy, że udało Ci się rozwiązać problem u źródła. Kupiłeś porządny odstraszacz, złapałeś intruza do żywołapki (i wywiozłeś daleko stąd). Uff, spokój? Nie do końca.

Zostawienie rozszarpanego ocieplenia to jak zaproszenie dla kolejnych kun (zwabi je pozostawiony zapach) i gwarancja tego, że zimą nie ogrzejesz domu. Zniszczoną izolację trzeba odtworzyć, ale wizja zrywania całego dachu i generalnego remontu przyprawia o ból głowy. I tu z pomocą przychodzi technologia i odpowiedni fachowcy.

Jeśli szukasz kogoś, kto skutecznie naprawi dach i izolację to godną polecenia firmą są Ciepłe Mury. To specjaliści, którzy oferują naprawę dachu i izolacji po kunach w Krakowie oraz pobliskich miejscowościach. Co ich wyróżnia? Nie będą kazali Ci demontować połowy domu. Stosują bezinwazyjne metody – wykorzystują specjalistyczne maszyny, którymi pod odpowiednim ciśnieniem wdmuchują nowy materiał izolacyjny (np. celulozę). Ten materiał wciska się w każdy tunel i ubytek, który wygryzła kuna, idealnie uszczelniając dach z powrotem.

Odzyskujesz spokój, ciepło w domu i oszczędzasz sobie stresu związanego z wielkim remontem. Więc jeśli nocami słyszysz nad głową dziwne tupanie, nie czekaj, aż koszty naprawy zrujnują Twój budżet. Działaj od razu.

faktykrakowa_kf
Serwisy Lokalne - Oferta artykułów sponsorowanych