Kraków podnosi nakłady na szczepienia, bo meningokoki atakują szybko

Kraków podnosi nakłady na szczepienia, bo meningokoki atakują szybko

FOT. Urząd Miasta Krakowa

W Krakowie program szczepień przeciw meningokokom B urósł szybciej, niż zakładano na starcie. Miasto dołożyło już do niego kolejne pieniądze, bo zainteresowanie rodziców okazało się duże, a ryzyko zakażenia nie dotyczy wyłącznie najmłodszych. W tle pozostaje choroba, która potrafi rozwijać się gwałtownie i nie zostawia dużo czasu na reakcję.

  • Program, który musiał urosnąć razem z zainteresowaniem rodziców
  • Dlaczego meningokoki budzą tak duży niepokój
  • Miasto chce, by ochrona była szersza niż samorządowy program

Program, który musiał urosnąć razem z zainteresowaniem rodziców

Od października 2024 roku Kraków prowadzi szczepienia przeciw meningokokom typu B i szybko okazało się, że pierwotnie zaplanowany budżet nie wystarczy na wszystkie zgłoszenia. Środki zwiększano już trzykrotnie – z 1,25 mln zł do niemal 2,75 mln zł. To pokazuje, że profilaktyka nie jest tu dodatkiem do miejskiej polityki zdrowotnej, ale realnym zabezpieczeniem dla rodzin, które chcą zaszczepić dzieci przeciw jednej z groźniejszych infekcji bakteryjnych.

Prezydent Aleksander Miszalski podkreśla, że wydatki na szczepienia to inwestycja w bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców. Miasto musiało też dopasowywać umowę do rosnącego zainteresowania, bo liczba chętnych przekraczała wstępne założenia. Dla rodziców oznacza to jedno – program żyje i jest korygowany nie pod statystykę, lecz pod rzeczywisty popyt.

Dlaczego meningokoki budzą tak duży niepokój

Meningokoki przenoszą się drogą kropelkową, a źródłem zakażenia może być zarówno osoba chora, jak i nosiciel bez objawów. Najbardziej narażone są dzieci do 1. roku życia, ale zachorowania pojawiają się też u dzieci do 5 lat oraz u nastolatków i młodych dorosłych w wieku 16–21 lat. Choroba nie wybiera więc jednej grupy, choć to właśnie najmłodsi płacą za nią najczęściej najwyższą cenę.

To zakażenie, które zwykle kojarzy się z zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych albo sepsą. Może też prowadzić do innych powikłań, takich jak zapalenie płuc, ucha środkowego czy osierdzia, choć dzieje się to rzadziej. Największe zagrożenie bierze się z tempa – choroba meningokokowa potrafi rozwinąć się gwałtownie, bo bakterie wnikają do krwi lub ośrodkowego układu nerwowego.

Miasto chce, by ochrona była szersza niż samorządowy program

Pełny cykl szczepień obejmuje maksymalnie trzy dawki, a u najmłodszych może rozciągać się nawet na kilkanaście miesięcy. To ważne także organizacyjnie, bo oznacza dłuższy kontakt z programem i większą odpowiedzialność po stronie rodziców oraz placówek wykonujących szczepienia. Samorząd podkreśla jednak, że nie jest w stanie samodzielnie zabezpieczyć ochrony dla wszystkich dzieci.

Dlatego Kraków przygotowuje wystąpienie do Ministerstwa Zdrowia, by szczepienia przeciw meningokokom trafiły do koszyka świadczeń gwarantowanych finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Taki ruch zmieniłby skalę całego programu i pozwolił objąć ochroną znacznie większą grupę dzieci bez opierania się wyłącznie na miejskich pieniądzach.

Obecna formuła programu obowiązuje do końca listopada 2026 roku i nie da się jej po prostu przedłużyć aneksem. Władze miasta zapowiadają jednak, że jeśli nie pojawi się finansowanie na poziomie krajowym, będą szukać sposobu, by kontynuować szczepienia także później. Dane epidemiologiczne dają do myślenia – w Polsce liczba przypadków inwazyjnej choroby meningokokowej spadła z 82 w pierwszym kwartale 2025 roku do 44 w analogicznym okresie 2026 roku, a eksperci nadal wskazują szczepienia jako jeden z najważniejszych sposobów ograniczania ryzyka.

na podstawie: Urząd Miasta Krakowa.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Krakowa). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.