Profesor zabity we śnie przez lokaja. Śledztwo ujawniło fałszywe nazwiska

FOT. Urząd Miasta w Krakowie
W mieszkaniu przy ulicy Brackiej 10 znaleziono martwego profesora Ludwika Zejsznera. Na jego szyi zaciśnięto sznur, a z pomieszczeń zniknęły pieniądze, biżuteria i ubrania. Podejrzenie szybko padło na lokaja zatrudnionego zaledwie kilka dni wcześniej. Proces pokazał jednak, że za zabójstwem kryła się nie tylko kradzież, lecz także historia pełna zmyślonych tożsamości.
Ludwik Zejszner miał 66 lat i należał do grona najwybitniejszych polskich geologów oraz paleontologów. Był wykładowcą Uniwersytetu Jagiellońskiego, zajmował się także kartografią. Z powodu wieku coraz trudniej było mu prowadzić gospodarstwo, dlatego zatrudnił służącego przedstawiającego się jako Józef Gębski. W styczniowy poranek 1871 roku profesor nie pojawił się o zwykłej porze. Sąsiedzi i znajomi weszli do mieszkania i znaleźli go martwego w łóżku.
- Lokaj zaprosił znajomego do mieszkania profesora
- Podejrzany miał wiele nazwisk i jeszcze więcej życiorysów
- Sąd badał także przedmioty zabrane z Brackiej
Lokaj zaprosił znajomego do mieszkania profesora
Śledczy szybko ustalili, że śmierć nie była wynikiem choroby ani wypadku. Mieszkanie nosiło ślady rabunku, a Gębski zniknął. Niedługo później wyszło na jaw, że w noc zabójstwa przebywał tam także Jan Łempicki, znajomy lokaja.
Według późniejszych zeznań Gębski obiecał Łempickiemu pożyczkę i polecił mu przyjść wieczorem po pieniądze. Mężczyźni wypili z profesorem herbatę. Kiedy Łempicki chciał wracać, usłyszał, że brama kamienicy jest już zamknięta. Został więc do rana, choć – jak twierdził – niechętnie.
W środku nocy miał zostać obudzony przez Gębskiego. Lokaj miał zaproponować mu udział w zabójstwie i obiecać część pieniędzy oraz kosztowności. Łempicki odmówił. Wtedy, zgodnie z jego relacją, Gębski chwycił go za gardło, a następnie zagroził mu młotkiem.
„Pomóż mi go zamordować”
Historyk i autor książek o Krakowie Krzysztof Jakubowski zwracał uwagę, że sprawa od początku wykraczała poza schemat rabunku zakończonego zabójstwem. Łempicki utrzymywał, że nie uciekł z mieszkania, ponieważ bał się o własne życie.
Gębski miał zamknąć go w przedpokoju, a następnie wejść do sypialni profesora. Zejszner spał. Napastnik zacisnął mu na szyi pętlę, przywiązał sznur do łóżka i przykrył ciało kołdrą. Potem przez dłuższy czas przeszukiwał pomieszczenia.
Z mieszkania zniknęły między innymi:
- kilkanaście złotych reńskich w banknotach i monetach,
- zegarek, łańcuszek i pierścień,
- srebrne łyżki,
- pieczęć,
- ubrania i bielizna.
Nad ranem obaj mężczyźni opuścili kamienicę. Gębski przekazał Łempickiemu płaszcz należący do profesora, a sam zabrał tłumok ze skradzionymi rzeczami. Rozstali się w pobliżu dworca kolejowego.
Podejrzany miał wiele nazwisk i jeszcze więcej życiorysów
Śledczy niemal od razu zainteresowali się lokajem, lecz ustalenie jego prawdziwej tożsamości okazało się trudne. „Józef Gębski” nie musiało być jego prawdziwym nazwiskiem. Mężczyzna miał przez lata zmieniać personalia, miejsca pobytu i opowieści o własnej przeszłości.
Raz przedstawiał się jako uczestnik powstania styczniowego i zesłaniec syberyjski. Innym razem twierdził, że był żandarmem wykonującym egzekucje. Potrafił też występować po prostu jako lokaj szukający zatrudnienia. Podczas procesu sąd próbował sprawdzić każdą z tych wersji.
Rozesłano pisma do urzędów i sądów w Galicji, Królestwie Polskim, Austrii, Niemczech i Szwajcarii. Weryfikowano informacje o powstaniu, internowaniu, podróżach oraz wcześniejszych pracodawcach oskarżonego. Przewodniczący składu sędziowskiego wielokrotnie nakłaniał go do podania prawdziwego nazwiska, ale mężczyzna konsekwentnie utrzymywał, że nazywa się Józef Gębski.
Proces rozpoczął się jesienią 1871 roku. Sala była pełna publiczności, a krakowska prasa niemal codziennie relacjonowała przebieg rozpraw. Obserwatorów szokowała nie tylko sama zbrodnia, ale również zachowanie głównego oskarżonego. Według opisów prasowych Gębski nie okazywał skruchy. Gdy nie odpowiadał sędziom, miał odwracać się ku publiczności, rozglądać po sali i zimno się uśmiechać.
„Nie okazywał skruchy”
Jak relacjonował Krzysztof Jakubowski, oskarżony przyznał się do winy z dużym spokojem i opowiadał o zabójstwie tak, jakby nie wywoływało ono w nim żadnych emocji. Ta obojętność szczególnie zapadła w pamięć osobom śledzącym rozprawę.
Sąd badał także przedmioty zabrane z Brackiej
Prokurator żądał dla Gębskiego najwyższej kary. Sąd uznał go za winnego wszystkich zarzucanych mu przestępstw i skazał na śmierć przez powieszenie. Jan Łempicki próbował przekonywać, że nie uczestniczył w morderstwie. Nie chciał także zatrzymać rzeczy pochodzących z rabunku.
Ostatecznie przyjął od Gębskiego dwa ręczniki i obrus. Przedmioty te stały się ważnym elementem postępowania dowodowego. Ustalono, że wykonano je z tego samego płótna co bieliznę należącą do profesora. Ten szczegół pokazywał, że nawet rzeczy pozornie mało istotne mogły połączyć podejrzanych z miejscem zbrodni.
Łempicki otrzymał rok ciężkiego więzienia. Karę zaostrzono dodatkowo obowiązkiem jednorazowego postu w każdym tygodniu. Strony odwołały się od wyroku, lecz Sąd Wyższy utrzymał orzeczenie niższej instancji.
Akta sprawy przesłano następnie do Wiednia. Cesarz Franciszek Józef skorzystał z prawa łaski i zamienił Gębskiemu karę śmierci na dożywotnie więzienie. Ostateczny wyrok ogłoszono skazanemu 6 czerwca 1872 roku.
Do dziś nie wiadomo, jak naprawdę nazywał się człowiek skazany jako Józef Gębski. Nie ma też pewności, które elementy jego życiorysu były prawdziwe. Zabójstwo profesora Zejsznera pozostaje najbardziej brutalnym, ale zarazem najlepiej udokumentowanym rozdziałem historii mężczyzny, który przez lata budował swoją tożsamość z kolejnych nazwisk i kłamstw.
na podstawie: UM Kraków.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta w Krakowie). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
![]()
Ostatnie Artykuły

Wielka gra o Nowej Hucie czeka w Bibliotece Kraków

Autobus 669 pojedzie objazdem. Zmiany potrwają dwa tygodnie

Pan Dynia zabiera rodziny w twórczą podróż po Nowej Hucie

Zamknięcie Obrońców Modlina zmieni trasy trzech linii autobusowych

Nowa Huta na wesoło zabiera dzieci w niezwykłą podróż po dzielnicy

Gwiazdy na plakatach i muzyka na żywo. Wyjątkowa licytacja w TAURON Arenie

Krakowska młodzież ruszy na trasę. Navigator Bezpieczeństwa odkryje Podgórze

Profesor zabity we śnie przez lokaja. Śledztwo ujawniło fałszywe nazwiska

Z pomieszczeń remizy powstał żłobek dla 54 dzieci

Akwarelowe Flow w Krakowie - ogród, światło i farba pod okiem mistrzyni.

Droga Leńcze–Przytkowice po przebudowie. Inwestycja kosztowała 1,9 mln zł

Setka miejsc na trening z legendami polskiej siatkówki

Ponad 50 miejsc i trzy dni atrakcji. Juromania wraca na Jurę

Blisko 930 tys. zł na sprzęt dla Kalwarii. To nie koniec zakupów
Przydatne dane teleadresowe
- Uniwersytecka Klinika Stomatologiczna w Krakowie - kontakt, godziny, informacje
- Specjalistyczna Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna dla Dzieci z Niepowodzeniami Edukacyjnymi w Krakowie - kontakt, zapis i oferta
- Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad Oddział w Krakowie - kontakt, zgłaszanie awarii, zezwolenia
- Polskie Wydawnictwo Muzyczne w Krakowie - kontakt, działy i dostępność
- Małopolskie Parki Zdrowia - kontakt, drewno opałowe i projekt MSIM
- Krakowski Szkolny Ośrodek Sportowy im. Szarych Szeregów - kontakt, zapisy i oferta zajęć
