Jeden strzał i spór o zamiar. Proces Jana Struszkowskiego w Krakowie

FOT. Urząd Miasta w Krakowie
Najpierw były ćwiczenia wojskowe, potem krótki odpoczynek i żart, który zakończył się śmiercią młodego człowieka. Jan Struszkowski twierdził, że był pewien, iż muszkiet nie jest załadowany. Przed krakowskim sądem trzeba było rozstrzygnąć nie tylko, kto pociągnął za spust, ale przede wszystkim, czy zrobił to z zamiarem zabójstwa.
- Żołnierskie ćwiczenia zakończyły się śmiertelnym strzałem
- Krakowski sąd badał winę, ale nie znalazł zamiaru zabójstwa
- Apelacja ojca ofiary zakończyła się nieoczekiwanym finałem
Żołnierskie ćwiczenia zakończyły się śmiertelnym strzałem
Struszkowski pochodził z Krakowa. Jego ojciec był krawcem i prowadził własny warsztat, a po jego śmierci interes przejęła matka. Jan wybrał jednak służbę wojskową. Był to czas wielkiej wojny północnej, gdy przez Małopolskę przemieszczały się obce armie, a mieszkańcy musieli zapewniać żołnierzom kwatery i świadczenia.
Właśnie podczas służby Struszkowski trafił do Jadownik w pobliżu Bochni. Wśród osób pojawiających się przy wojskowej kwaterze był młody Zatorski. Andrzej Kowalski, późniejszy świadek, zapamiętał, że żołnierze ćwiczyli strzelanie do celu, a Zatorski często przebywał w ich pobliżu. Akta nie wyjaśniają, kim był chłopak ani dlaczego jego ojciec niechętnie patrzył na te kontakty.
Tego dnia Zatorski miał powiedzieć, że nie będzie już strzelał. W aktach zapisano także jego słowa, przytoczone przez prof. dr. hab. Mariana Mikołajczyka w książce „Z badań nad procesem kryminalnym w dawnym Krakowie”:
„Nie wiem sam, co mi się dzieje, ręce mi obwisły, jakbym sam nie swój był”.
Po zakończeniu ćwiczeń żołnierze rozeszli się. Struszkowski odpoczywał w sadzie, Kowalski położył się w stodole, a Zatorski ponownie znalazł się w pobliżu kwatery. Wtedy Struszkowski przypomniał sobie o pozostawionym muszkiecie. Przed sądem utrzymywał, że sądził, iż broń została rozładowana. Nie miał żywić do Zatorskiego urazy, a wycelowanie miało być żartem.
Muszkiet jednak wypalił. Kula trafiła Zatorskiego. Według zeznań świadków chłopak zdążył jeszcze krzyknąć:
„Dla Boga!”
Dla oceny całej sprawy znaczenie miało nie tylko to, że strzał okazał się śmiertelny. Istotne było również pytanie, czy osoba posługująca się bronią mogła usprawiedliwiać się przekonaniem, że nie jest ona załadowana. Wydarzenia opisane w aktach pokazują, że już wtedy sąd oddzielał sam skutek czynu od zamiaru sprawcy.
Krakowski sąd badał winę, ale nie znalazł zamiaru zabójstwa
Po strzale Struszkowski nie próbował od razu ukryć swojego udziału w tragedii. Świadkowie zeznawali, że pobiegł po księdza i był zrozpaczony. Miał nawet mówić o odebraniu sobie życia. Później, za namową gospodyni, opuścił miejsce zdarzenia. Schronił się na krótko u bernardynów w Bochni, a następnie wrócił do Krakowa, do matki. Tam został zatrzymany i osadzony w więzieniu pod ratuszem.
Przed krakowskim sądem radzieckim stanął 31 marca 1707 roku. Organ tworzony przez miejskich rajców zajmował się wówczas najpoważniejszymi sprawami karnymi. Oskarżony otrzymał obrońcę z urzędu, patrona Domasławskiego, a rozprawę odroczono, by obrona mogła przygotować swoje stanowisko.
Sam przebieg procesu pokazuje, że postępowanie nie sprowadzało się do szybkiego odczytania zarzutów i ogłoszenia kary. Oskarżyciel oraz obrońca przedstawiali kolejne argumenty, odwołując się do prawa magdeburskiego i poglądów dawnych prawników. Spór dotyczył przede wszystkim zamiaru, bo sprawca śmiertelnego strzału od początku był znany.
Ojciec Zatorskiego domagał się najwyższej kary. Jego zdaniem skierowanie broni w stronę człowieka samo świadczyło o winie, a tłumaczenie o pustym muszkiecie nie powinno uwolnić Struszkowskiego od odpowiedzialności. Obrona wskazywała natomiast na brak konfliktu między młodymi ludźmi, brak motywu oraz zachowanie oskarżonego po tragedii. W tej wersji był to skutek lekkomyślności, a nie zaplanowanego zabójstwa.
Sąd uznał, że śmierć Zatorskiego nastąpiła z winy Struszkowskiego, lecz nie znalazł dowodów na zamiar zabójstwa. W uzasadnieniu pojawiło się określenie casualiter, odnoszone do czynu przypadkowego. Sędziowie stwierdzili, że oskarżony działał:
„poza swoim zamiarem i intencją”.
Rozstrzygnięcie oznaczało odstąpienie od kary śmierci. Jan Struszkowski został skazany na rok i sześć tygodni więzienia w podziemiach krakowskiego ratusza.
Apelacja ojca ofiary zakończyła się nieoczekiwanym finałem
Ojciec zabitego nie zaakceptował wyroku i wniósł apelację. Sprawa mogła więc trafić do kolejnego etapu. Po kilku tygodniach apelację jednak wycofano, a zachowane akta nie podają powodu tej decyzji. Nie wiadomo, czy między rodzinami doszło do ugody, czy wpływ na rozstrzygnięcie miała skrucha skazanego.
Struszkowski publicznie oświadczył, że zamierza wstąpić do klasztoru. Niedługo później pełnomocnik ojca Zatorskiego zwrócił się do sądu o zwolnienie żołnierza z więzienia. Sąd przychylił się do tego wniosku.
Proces Jana Struszkowskiego nie jest więc opowieścią o tajemniczym sprawcy ani o długim pościgu. W centrum pozostaje jeden nieodpowiedzialny gest, śmierć młodego Zatorskiego i pytanie o granicę między tragicznym wypadkiem a zbrodnią. Akta dawnego Krakowa pokazują przy tym, że sąd próbował rozdzielić odpowiedzialność za śmierć od zamiaru zabójstwa – rozróżnienie, które przesądziło o wyroku i dalszym losie skazanego.
na podstawie: Urząd Miasta Krakowa.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta w Krakowie). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
![]()
Ostatnie Artykuły

Małopolskie szkoły mogą dostać około 30 tys. zł na działania wychowawcze

23 osoby rozpoczną kadencję w Radzie Seniorów Powiatu Krakowskiego

Autobusy z opóźnieniami do 30 minut przy Petőfiego i Okulickiego

33 kluby w jednym miejscu. Krakowskie Forum Sportu na stadionie Cracovii

Chmary owadów nad Wisłą w Krakowie. Upał sprzyja kolejnym pokoleniom

Nowa świetlica w Ruszczy coraz bliżej. Dokumentacja potrwa 13 miesięcy

Policjanci ruszyli do krakowskich szkół. Uczniowie poznali zasady bezpieczeństwa

Weekendowe linie rekreacyjne z Krakowa. Więcej autobusów do zoo i Ojcowa

W Brzesku rozdali „Zeszyty Pacjenta”. Pomagają uporządkować leki

Kraków gospodarzem kobiecego mundialu w amp futbolu. Zagra 16 reprezentacji

Prawie 2 km drogi w Racławicach zostanie zamknięte. Remont za 916 tys. zł

Od kamery po cyrk - kreatywne zajęcia dla młodych krakowian

„Iłowajsk” wraca w nowym wydaniu - spotkanie z Jewhenem Położijem

Nocny remont Piasta Kołodzieja zmieni ruch. Kierowców czeka wahadło
Przydatne dane teleadresowe
- Biblioteka Polskiej Piosenki w Krakowie - kontakt, godziny, zbiory i dostępność
- Placówka Straży Granicznej w Krakowie-Balicach - kontakt, zadania i zasięg działania
- Instytut Kultury Willa Decjusza w Krakowie - kontakt, bilety, zwiedzanie i wynajem sal
- Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie - kontakt, zgody wodnoprawne, opłaty i ochrona przed powodzią
- IV Komisariat Policji w Krakowie - kontakt, dzielnicowi, zgłaszanie spraw
- Młodzieżowy Dom Kultury im. Janusza Korczaka w Krakowie - zapisy, zajęcia i kontakt
