Modlnica była bajecznie kolorowa, zanim Kraków to odkrył

Modlnica była bajecznie kolorowa, zanim Kraków to odkrył

Kilka kilometrów na północ od Krakowa kryje się wieś, która w kulturze polskiej powinna mieć znacznie większy rozdział. Modlnica nie była tylko spokojnym satelickim adresem - przez lata przyciągała badaczy, malarzy i ludzi, którzy patrzyli na ludowość jak na żywe źródło sztuki. 🌿

  • Modlnica miała swój blask, zanim Bronowice weszły do legendy
  • Tetmajer, kościół św. Wojciecha i echo Młodej Polski
  • Młody historyk sztuki wraca do rodzinnej opowieści

Modlnica miała swój blask, zanim Bronowice weszły do legendy

Dziś, gdy mówi się o podkrakowskiej wsi w barwach Młodej Polski, odruchowo padają Bronowice. Tymczasem Modlnica już wcześniej wyrastała na miejsce, w którym spotykały się etnografia, ciekawość świata i artystyczna wyobraźnia. To tu rodzina Konopków prowadziła badania nad lokalną kulturą, a w dworze mieszkał Oskar Kolberg - jeden z tych, którzy najwcześniej zaczęli opisywać i pokazywać piękno stroju oraz obyczajów modlnickich włościan 🎨

Kolberg nie ograniczał się do notatek. Aranżował też fotograficzne sesje w krakowskim atelier Rzewuskiego, dzięki czemu modlnicki strój trafił do obiegu znacznie szerzej, niż można by się spodziewać po niewielkiej wsi. Z czasem do Modlnicy zaczęli zaglądać malarze: Grottger, Streitt, Eljasz-Radzikowski, Kozakiewicz czy Rybkowski. Właśnie ich spojrzenie sprawiło, że miejscowe motywy, architektura i kościół zaczęły żyć także poza granicami kraju, w monachijskim środowisku artystycznym.

Tetmajer, kościół św. Wojciecha i echo Młodej Polski

W epoce Młodej Polski Modlnica i Bronowice znalazły się na tej samej artystycznej mapie. Do wsi przyjeżdżali ci sami twórcy, którzy szukali tu ludowego kolorytu i tematów do nowych form. Tetmajer, pracując na zamówienie Adama Konopki, wykonał polichromię dla modlnickiego kościoła św. Wojciecha, a sama forma świątyni stała się później jednym z punktów odniesienia przy projektowaniu szopki dla kabaretu Zielony Balonik.

W Modlnicy pojawiali się też uczniowie pejzażowej szkoły Jana Stanisławskiego. To ważny trop: wieś nie była tylko tłem dla artystycznych wizyt, ale realnym miejscem, które wpływało na wyobraźnię i język sztuki tamtych lat. Dzisiaj ta historia wraca jako opowieść o miejscu, które przez długi czas pozostawało w cieniu słynniejszych sąsiadów, choć samo też dopisywało rozdziały do krakowskiej kultury.

Młody historyk sztuki wraca do rodzinnej opowieści

Tę drugą, mniej oczywistą twarz Modlnicy przypomina Stanisław Nowina Konopka - potomek dawnych właścicieli wsi i autor prac poświęconych zarówno kościołowi św. Wojciecha, jak i dziejom własnej rodziny. Urodzony w 1999 roku historyk sztuki kształci się na Uniwersytecie Papieskim im. Jana Pawła II w Krakowie, a wcześniej ukończył ekonomię na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie.

Na koncie ma już monografię drewnianego XVI-wiecznego kościoła w Modlnicy, wydaną w 2021 roku przez wydawnictwo Astraia. W 2023 wystąpił jako prelegent podczas spotkań organizowanych przez Fundację Kulturalny Szlak oraz wziął udział w międzynarodowej konferencji Archiwum Nauki PAN i PAU oraz Instytutu Historii UJ, poświęconej podróżom edukacyjnym Polaków do Włoch. Jest też współautorem opracowania o parafii, kościele i dworze w Mogilanach. W 2025 obronił dyplom z historii sztuki, pracując nad staropolskimi opisami Konstantynopola.

To właśnie taka biografia spina dawną i współczesną Modlnicę w jedną opowieść: o wsi, która była ważna dla artystów, badaczy i kolekcjonerów pamięci, a dziś znów zaczyna mówić własnym głosem. Jeśli ktoś szuka w okolicach Krakowa historii mniej oczywistej niż bronowicka, Modlnica ma naprawdę sporo do pokazania.

na podstawie: Muzeum Kraków.