Pociąg z Krakowa stał się celem nalotu. Pamięć o ofiarach Słotwiny

Pociąg z Krakowa stał się celem nalotu. Pamięć o ofiarach Słotwiny

Na stacji Słotwina–Brzesko zatrzymał się pociąg pełen cywilów uciekających na wschód. Wśród pasażerów były kobiety i dzieci, całe rodziny oraz osoby ewakuowane z Krakowa. Niemieckie samoloty zaatakowały skład, a później także ludzi szukających schronienia w pobliskim lesie. Podczas uroczystości upamiętniającej ofiary przypomniano historię, której świadectwo przekazywane jest kolejnym pokoleniom.

5 września 1939 roku pociąg ewakuacyjny wyruszył ze stacji Kraków–Płaszów w kierunku wschodniej Polski. W rejonie kolejowego węzła na Słotwinie w Brzesku został zbombardowany przez niemieckie samoloty. Szacuje się, że zginęło około 200 osób, a kilkaset zostało rannych. Dokładna liczba ofiar do dziś nie jest znana.

W obchodach uczestniczyli między innymi wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar oraz burmistrz Brzeska Tomasz Latocha.

  • Msza, apel poległych i wieńce przy obelisku
  • Dwa dni nalotów i mogiła wśród drzew

Msza, apel poległych i wieńce przy obelisku

Uroczystości rozpoczęła msza święta w kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej na Słotwinie. Następnie uczestnicy przeszli pod znajdujący się obok obelisk poświęcony ofiarom pociągu, określanego jako „pociąg śmierci”.

Przy pomniku odczytano apel poległych. Złożono także wieńce i wiązanki. W ten sposób przypomniano nie tylko o osobach zabitych podczas nalotu, lecz także o mieszkańcach, którzy jako pierwsi dotarli do miejsca tragedii.

Wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar mówił, że lokalni mieszkańcy musieli mierzyć się zarówno z zagrożeniem dla własnych rodzin, jak i z obowiązkiem pochowania ofiar. Ocaleni przekazywali później tę historię dzieciom, bliskim i znajomym.

„Dzisiejsza uroczystość jest wyrazem tej pamięci i kontynuacją zobowiązania, które od pokoleń pozostaje żywe” – powiedział Krzysztof Jan Klęczar.

Dwa dni nalotów i mogiła wśród drzew

Pierwsze niemieckie samoloty pojawiły się nad stacją w Brzesku 4 września 1939 roku. Bomby nie spowodowały wtedy zniszczeń materialnych, ale zginęło 10 polskich żołnierzy.

Najtragiczniejszy atak nastąpił następnego dnia. Pociąg oczekujący na odjazd był wypełniony ludnością cywilną, która próbowała przedostać się na wschód. Bombardowanie trwało około 30 minut. Część pasażerów uciekła ze składu i schroniła się w lesie, jednak również tam dosięgły ich śmiertelne obrażenia.

Ofiary pochowano później we wspólnej mogile pośród drzew. Po zakończeniu wojny ciała ekshumowano i przeniesiono na cmentarze. Dla osób przyjeżdżających z Krakowa i innych miejscowości ta historia pozostaje przypomnieniem, że trasa ewakuacyjna, która miała prowadzić do ocalenia, stała się miejscem jednej z największych tragedii ludności cywilnej w tej części Małopolski.

Władysław Kosiniak-Kamysz podczas uroczystości podkreślał, że lekcja wydarzeń z 1939 roku dotyczy również współczesnych pokoleń.

„Brutalność wojny to jest dramat, tragedia, cierpienie, wojna to jest śmierć” – mówił wicepremier.

Minister obrony narodowej wskazywał, że udział młodzieży w obchodach ma znaczenie dla zachowania pamięci o cywilnych ofiarach wojny i przypominania, do czego prowadzi lekceważenie doświadczeń z przeszłości.

na podstawie: Urząd Wojewódzki Kraków.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji