[PIŁKA NOŻNA] Znicz Pruszków – Cracovia 1:1. Puchar Polski zakończył się dla krakowian sensacyjną serią karnych

[PIŁKA NOŻNA] Znicz Pruszków – Cracovia 1:1. Puchar Polski zakończył się dla krakowian sensacyjną serią karnych

Cracovia długo była o krok od awansu, ale ostatecznie przegrała ze Zniczem Pruszków w konkursie rzutów karnych 3:4. Po 120 minutach pierwszej rundy Pucharu Polski na Stadionie MZOS Znicz był remis 1:1. Gospodarze doprowadzili do wyrównania w doliczonym czasie gry, a później zachowali więcej zimnej krwi z jedenastu metrów.

Mecz od początku miał typowo pucharowy charakter. Znicz, występujący na co dzień na niższym poziomie, nie zamierzał oddać inicjatywy wyżej notowanej Cracovii. Goście z Krakowa musieli uważać na twardą, bezpośrednią grę gospodarzy, a już w pierwszej połowie sędzia pokazał trzy żółte kartki. Ukarani zostali A. Nadolski i V. Okhronchuk po stronie Znicza oraz M. Praszelik w zespole Cracovii.

Do przerwy żadna z drużyn nie znalazła sposobu na otwarcie wyniku. Było 0:0, choć wraz z upływem czasu rosło napięcie. Cracovia zdecydowała się na korekty już w przerwie. Na murawie pojawili się M. Jelenski, M. Borecki i D. Szafranski, a później także A. Bartoszewicz. Po stronie gości trener Bartosz Grzelak stopniowo sięgał po rezerwowych, wprowadzając między innymi K. Zahiroleslama, K. Knapa, D. Baumgartnera, a także doświadczonych M. Klicha i O. Kakabadze.

Cracovia prowadziła, ale Znicz nie odpuścił do końca

W drugiej połowie spotkanie wyraźnie się ożywiło, jednak na konkrety trzeba było czekać aż do 81. minuty. Wtedy Cracovia dopięła swego. A. Hasic trafił do siatki i krakowianie objęli prowadzenie 1:0. Wydawało się, że goście są na dobrej drodze do awansu, zwłaszcza że do końca regulaminowego czasu pozostawało niewiele.

Znicz nie złożył jednak broni. Gospodarze ruszyli po wyrównanie i w końcówce otrzymali swoją szansę. W 90. minucie T. Proczek wykorzystał rzut karny, doprowadzając do remisu. Dla Cracovii był to bardzo bolesny moment – prowadzenie wymknęło się w doliczonym czasie gry, a zamiast spokojnego awansu konieczna była dogrywka.

Dodatkowe 30 minut przyniosło przede wszystkim walkę i nerwy. Obie drużyny musiały pilnować się w każdym starciu, o czym świadczą kolejne kartki. Żółte kartoniki obejrzeli między innymi M. Klich, B. Selan, M. Głowiński, D. Piła i A. Hasic. Wynik nie uległ już zmianie, więc o losach rywalizacji decydowały rzuty karne.

Bramkarz Znicza bohaterem konkursu jedenastek

Seria rozpoczęła się od trafień D. Barnowskiego oraz A. Hasica. Później skuteczni byli T. Proczek i M. Klich, a następnie A. Ratajczyk po stronie Znicza. W decydującej fazie konkursu gospodarze mieli jednak ogromne wsparcie Norberta Gzowskiego. Bramkarz Znicza obronił trzy strzały i stał się kluczową postacią całego finału.

Cracovia nie wykorzystała kilku swoich prób. Spudłowali D. Kameri, M. Perković i B. Traore, a po stronie Znicza pomylili się M. Głowiński, M. Borecki i J. Kosmalski. Ostatecznie dla gospodarzy trafiali jeszcze O. Kakabadze oraz A. Nadolski, natomiast ostatnia próba M. Berte nie znalazła drogi do bramki. Znicz wygrał konkurs 4:3 i sensacyjnie wyeliminował Cracovię.

Krakowianie mają czego żałować. Przez długi czas kontrolowali sytuację, objęli prowadzenie w 81. minucie, ale nie dowieźli go do końcowego gwizdka. Znicz wykorzystał swoją szansę, przetrwał dogrywkę i w serii jedenastek sprawił dużą pucharową niespodziankę.

Cracovia będzie teraz musiała szybko się pozbierać. Już 6 września czeka ją ligowe spotkanie z Górnikiem Zabrze, natomiast Znicz Pruszków zmierzy się tego samego dnia z Hutnikiem Kraków. Dla krakowskich kibiców pucharowa wyprawa do Pruszkowa zakończyła się rozczarowaniem, którego długo nie uda się wymazać z pamięci.

Znicz PruszkówStatystykaCracovia
1Gole1

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji