Zanim Kraków wstanie, on już pracuje. 34 lata na jednej trasie

Zanim Kraków wstanie, on już pracuje. 34 lata na jednej trasie

FOT. Urząd Miasta Krakowa

O 3.30 pan Stanisław Poprawa zaczyna dzień, gdy większość mieszkańców Krakowa jeszcze śpi. Później rusza na Wolę Justowską, gdzie od ponad trzech dekad zna nie tylko adresy, lecz także ludzi i ich historie. Załoga MPGO odbiera odpady, pomaga przy pojemnikach i mierzy się z trudnymi manewrami na wąskich ulicach. Dla wielu mieszkańców ten codzienny wysiłek długo pozostawał niemal niewidoczny.

  • Z zakładów futrzarskich na trasę śmieciarki
  • Wola Justowska zna pana Stanisława od pokoleń
  • Poranny odbiór odpadów kończy się w Baryczy

Z zakładów futrzarskich na trasę śmieciarki

Pan Stanisław trafił do Małopolskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Odpadami po likwidacji stanowisk w Zakładach Futrzarskich. Nie chciał walczyć o pozostanie w dziale kosztem starszych stażem kolegów, którzy mieli rodziny.

– Byłem najmłodszy stażem w moim dziale. Nie chciałem komplikować życia kolegom, którzy mieli rodziny – wspomina.

Po wizycie w Urzędzie Pracy zatrzymał się przy dawnej siedzibie MPO. Zapytał o zatrudnienie, dostał je i pozostał w tej branży na całe życie zawodowe. Od początku zależało mu na tym, by dobrze wykonywać obowiązki.

– Chciałem się wykazać. Najważniejsze było uczciwie pracować.

Początki wyglądały zupełnie inaczej niż dzisiejszy odbiór odpadów. Metalowe pojemniki były ciężkie, a zimą zamarznięty żużel dodatkowo zwiększał ich wagę. Pracownicy musieli przenosić je na drążkach, czasem po schodach. Do bezpiecznej pracy potrzebne były siła, doświadczenie i współpraca między członkami załogi.

Wola Justowska zna pana Stanisława od pokoleń

Od niemal 34 lat pan Stanisław obsługuje ten sam rejon – Wolę Justowską. Przez ten czas obserwował zmiany rodzin, poznawał kolejne pokolenia mieszkańców i zapamiętywał miejsca, w których przechowywane są pojemniki. Dla wielu osób z tej części Krakowa nie jest anonimowym pracownikiem przyjeżdżającym śmieciarką, lecz po prostu „Stasiem”.

Mieszkańcy zatrzymują go na krótką rozmowę, pytają o zdrowie, pozdrawiają i dziękują za pomoc. On odpowiada spokojnie, tak jak został wychowany.

– Dzień dobry, do widzenia, uśmiech – tego mnie nauczono od najmłodszych lat – mówi.

Ta zasada przydaje się także wtedy, gdy odbiór odpadów spowalnia ruch. Wielotonowy samochód musi manewrować na wąskich ulicach, a ustawienie pojemników i bezpieczne wykonanie każdego zadania wymagają czasu. Zdarza się, że kierowcy trąbią i ponaglają załogę. Pan Stanisław stara się wtedy spokojnie wyjaśnić sytuację.

Jedną z takich scen zapamiętał szczególnie. Gdy kierowca naciskał na pracowników, inny mieszkaniec stanął w ich obronie.

– Nie widzi pan, że chłopaki ciężko pracują?

Dla kierowcy kilka dodatkowych minut może oznaczać utrudnienie na trasie, ale dla załogi jest to czas potrzebny na bezpieczne opróżnienie pojemników. Ta prosta zależność pomaga zrozumieć, dlaczego cierpliwość przy mijaniu śmieciarki ma znaczenie.

Poranny odbiór odpadów kończy się w Baryczy

Dzień pana Stanisława zaczyna się od kawy, śniadania i przygotowania do pracy. O 6.00 załoga sprawdza samochód i wyjeżdża na trasę. Odpady odbierane są z posesji, wspólnot mieszkaniowych oraz szpitali. Każdy przejazd wymaga koncentracji, szczególnie w miejscach, gdzie ciężki pojazd porusza się blisko zaparkowanych samochodów i zabudowy.

Po zakończeniu odbioru odpady zmieszane trafiają do Centrum Ekologicznego Barycz albo do Zakładu Termicznego Przekształcania Odpadów. Dla mieszkańców oznacza to, że porządek przy posesji jest końcem tylko widocznej części całego procesu. Wcześniej ktoś musi przygotować samochód, odebrać pojemniki, posprzątać rozsypane odpady i bezpiecznie przejechać całą trasę.

Pan Stanisław przekazuje doświadczenie młodszym pracownikom. Pokazuje im, jak ustawiać pojemniki, jak dbać o bezpieczeństwo i jak rozmawiać z mieszkańcami. Załoga zajmuje się także sytuacjami, których nie da się zaplanować – zbiera odpady rozrzucone przez dzikie zwierzęta, odprowadza pojemniki pod bramę i pomaga osobom, które tego potrzebują.

– Najważniejsze jest zostawić po sobie porządek – mówi.

W jego pracy liczy się nie tylko sprawność fizyczna. Równie ważne są odpowiedzialność, wzajemne zaufanie i szacunek do osób, które spotyka na trasie. Najbardziej zapadają mu w pamięć słowa mieszkańca, który odwrócił potoczne znaczenie określenia „śmieciarz”.

– To nie wy jesteście śmieciarzami. To my śmiecimy. Wy wykonujecie za nas ciężką pracę.

Takie podziękowanie nie zastępuje codziennych obowiązków, ale pokazuje, że wysiłek pracowników odbioru odpadów bywa dostrzegany. Pan Stanisław i jego koledzy pracują niezależnie od pogody, świąt i pory roku. Zwykłe „dzień dobry”, uśmiech oraz chwila cierpliwości, gdy śmieciarka zajmuje część jezdni, są prostym sposobem na okazanie im szacunku.

na podstawie: Urząd Miasta w Krakowie.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Krakowa). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.