Młodzi w Krakowie mówią dość presji. Szkoły już zmieniają zasady

Młodzi w Krakowie mówią dość presji. Szkoły już zmieniają zasady

FOT. Urząd Miasta w Krakowie

W krakowskich szkołach ponadpodstawowych coraz wyraźniej słychać, że problem nie kończy się na ocenach. Uczniowie mówią o przeciążeniu, napięciu i potrzebie miejsca, w którym ktoś ich wysłucha bez szkolnego drylu. Z ankiety wypełnionej przez ponad 10 tysięcy młodych osób wyłania się obraz szkoły, w której wiedza to tylko jedna strona medalu. Druga to relacje, bezpieczeństwo i zwykła możliwość oddechu.

  • W ankiecie wybrzmiał niepokój, którego nie widać w dzienniku
  • Szkolny rzecznik przestał być pomysłem na marginesie
  • Akademia Dialogu Szkolnego ma uczyć rozmowy, zanim dojdzie do sporu

W ankiecie wybrzmiał niepokój, którego nie widać w dzienniku

Badanie objęło 10 069 uczniów i uczennic samorządowych szkół ponadpodstawowych w Krakowie. Było anonimowe, a w pytaniach zamkniętych i otwartych młodzi opisali nie tylko swoje samopoczucie, lecz także klimat szkolny, poczucie bezpieczeństwa, największe trudności i oczekiwane zmiany. To właśnie odpowiedzi swobodne pokazały najwięcej: szkoła bywa dla części z nich miejscem napięcia, a nie spokojnej pracy.

Najczęściej powracał jeden motyw – przeciążenie. Uczniowie wskazywali na nadmiar sprawdzianów i kartkówek, presję ocen, brak czasu na odpoczynek oraz trudność w pogodzeniu wszystkiego naraz. W tych odpowiedziach nie było wielkich deklaracji, za to sporo codziennego zmęczenia. Do tego dochodziły relacje z nauczycielami, zwłaszcza poczucie niesprawiedliwego traktowania, które potrafi ciążyć równie mocno jak sama liczba klasówek.

Ale młodzież nie zatrzymała się na skardze. Wskazała też kierunek zmian: mniej presji szkolnej, mniej sprawdzianów, więcej wyrozumiałości ze strony nauczycieli, a także realne wsparcie dla zdrowia psychicznego. W odpowiedziach powracała potrzeba rozmowy, odpoczynku i lepszej komunikacji. Jak podkreśliła Krakowska Rzeczniczka Uczniów i Dialogu Szkolnego Aleksandra Twaróg:

„W pracy na rzecz krakowskiej edukacji musimy łączyć troskę o nowoczesną infrastrukturę i poziom edukacyjny z działaniami wzmacniającymi społeczności szkolne”.

To ważny sygnał także dla samych szkół. Sama sala lekcyjna, nawet dobrze wyposażona, nie załatwia sprawy, jeśli w codziennym kontakcie między dorosłymi a uczniami brakuje uważności. Badanie pokazuje, że klimat szkoły buduje się nie tylko planem lekcji, lecz także sposobem mówienia, oceniania i reagowania na zwykłe szkolne napięcia.

Szkolny rzecznik przestał być pomysłem na marginesie

Z ankiety wyłoniła się także potrzeba, która jeszcze niedawno mogła wydawać się dodatkiem, a dziś staje się wyraźnym oczekiwaniem – młodzi chcą w szkole widocznej, dostępnej instytucji wsparcia. Chodzi o szkolnego rzecznika praw ucznia, czyli osobę, która nie ogranicza się do gaszenia sporów, ale pomaga je rozumieć, wyjaśniać i rozwiązywać.

Uczniowie i uczennice oczekują od takiej funkcji przede wszystkim trzech rzeczy: reakcji na naruszenia praw ucznia, wsparcia w sytuacjach konfliktowych oraz działań edukacyjnych. Ważna jest też dostępność. Młodzi chcą móc zgłosić problem bez obawy, że sprawa zostanie zbagatelizowana albo obróci się przeciwko nim. W ich odpowiedziach pojawia się potrzeba rozmowy w bezpiecznej formule, ale też możliwość organizowania warsztatów o zdrowiu psychicznym, prawach ucznia, relacjach społecznych czy integracji między klasami.

Miasto zaczęło odpowiadać na te postulaty. Opracowano zapisy do statutów szkół oraz regulaminy działalności szkolnego rzecznika praw ucznia. Dzięki temu proces powoływania tych osób przyspieszył, a skala zmian jest już wyraźna: dziś rzecznicy działają w ponad 60 szkołach ponadpodstawowych, podczas gdy na początku było ich 18. To różnica, którą widać nie tylko w statystykach. Widać ją też w tym, że coraz więcej młodych ma do kogo pójść, zanim konflikt urosnie do szkolnego kryzysu.

Samorządowe szkoły nie są tu zostawione same sobie. We współpracy z dyrektorami i Fundacją na rzecz Praw Ucznia przygotowano rozwiązania formalne, które można wdrażać w kolejnych placówkach. Następny etap ma już dotyczyć jakości pracy rzeczników, bo sama obecność funkcji nie wystarczy. Potrzebne będą szkolenia i wsparcie, żeby mogli działać konsekwentnie, spokojnie i z dobrą znajomością szkolnych realiów.

Akademia Dialogu Szkolnego ma uczyć rozmowy, zanim dojdzie do sporu

Drugą odpowiedzią na zebrane głosy jest Krakowska Akademia Dialogu Szkolnego. To projekt, który ma wzmacniać kulturę rozmowy w szkołach ponadpodstawowych i budować przestrzeń, w której można mówić o trudnych sprawach bez lęku, że zostaną zignorowane. W praktyce oznacza to cykl warsztatów i szkoleń dla uczniów, opartych na aktywnych metodach pracy i ćwiczeniach opartych na doświadczeniu.

W programie pojawiają się między innymi tematy komunikacji, mediacji rówieśniczych, rozwiązywania konfliktów, stawiania granic oraz rozmów o sprawach trudnych i osobistych. To nie są szkolne dekoracje. To umiejętności, które przydają się każdego dnia – w klasie, na przerwie, w kontakcie z nauczycielem, a czasem także poza szkołą. Jeśli młodzi mają czuć się bezpieczniej, muszą nie tylko wiedzieć, jakie mają prawa, ale też potrafić o nich mówić.

Krakowski Rzecznik Uczniów i Dialogu Szkolnego pozostaje przy tym w stałym kontakcie ze szkołami. Zgłoszenia trafiają do niego różnymi drogami – pisemnie, telefonicznie, elektronicznie albo osobiście podczas dyżurów. Z perspektywy ucznia to istotne, bo nie każdy problem nadaje się do jednej, sztywnej ścieżki. Czasem chodzi o ocenianie, czasem o strój, przerwy czy prace domowe, a czasem o relacje z nauczycielami, dyrekcją albo rówieśnikami. Jak mówi Aleksandra Twaróg:

„Pierwsza to zasady i procedury obowiązujące w szkołach. Druga to relacje panujące w szkole”.

Właśnie z takiej mieszanki rodzą się szkolne napięcia, ale też możliwe rozwiązania. Część spraw wymaga interwencji, mediacji albo zgłoszenia do właściwych instytucji. Inne da się rozbroić wcześniej, jeśli uczniowie dostaną jasne informacje o swoich prawach i granicach działania szkoły. To dlatego tak ważne staje się nie tylko reagowanie, lecz także uczenie młodych, jak rozmawiać o swoich potrzebach i jak przedstawiać je dorosłym bez poczucia bezsilności.

W tym sensie krakowska diagnoza nie jest jedynie zestawieniem szkolnych bolączek. Pokazuje też zmianę myślenia – od szkoły jako miejsca wyłącznie do oceniania, do szkoły jako przestrzeni, w której trzeba dbać o relacje, poczucie sprawczości i zwykłą ludzką uważność.

na podstawie: UM Kraków.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta w Krakowie). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.