KAS zatrzymała tysiące zabawek. Część nie miała podstawowych oznaczeń

KAS zatrzymała tysiące zabawek. Część nie miała podstawowych oznaczeń

Na granicy nie chodziło o kolorowe pudełka, lecz o bezpieczeństwo najmłodszych. Krajowa Administracja Skarbowa zatrzymała tysiące zabawek, które nie przeszły kontroli dokumentów, oznaczeń albo badań laboratoryjnych. Wśród sprawdzanych partii trafiały się produkty, które nie powinny trafić do dziecięcych rąk. Dla rodziców to ważny sygnał – cena i atrakcyjne opakowanie nie mówią jeszcze nic o tym, czy zabawka jest bezpieczna.

  • Na granicy zatrzymano zabawki z brakami przed wejściem do sprzedaży
  • Laboratoria KAS sprawdziły ftalany i znalazły dwa przekroczenia

Na granicy zatrzymano zabawki z brakami przed wejściem do sprzedaży

W czasie działań prowadzonych od 5 marca do 15 maja 2026 roku funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej skontrolowali ponad 818 tys. zabawek sprowadzanych spoza Unii Europejskiej. To ogromna liczba, która pokazuje skalę towaru przepływającego przez granicę jeszcze zanim pojawi się na sklepowych półkach.

Sprawdzano nie tylko sam produkt, ale też całą papierologię, bez której zabawka nie powinna zostać dopuszczona do obrotu. Chodziło między innymi o:

  • dane producenta i importera,
  • oznaczenie identyfikujące produkt,
  • deklarację zgodności,
  • znak CE,
  • wymagane ostrzeżenia,
  • instrukcję użytkowania w języku polskim.

To właśnie na tym etapie najłatwiej wychwycić towary, które wyglądają niewinnie, ale nie spełniają podstawowych wymogów bezpieczeństwa.

W sumie organy celne wystąpiły o 335 opinii do Inspekcji Handlowej i Urzędu Komunikacji Elektronicznej. W 287 przypadkach zastrzeżenia się potwierdziły, czyli nieprawidłowości wykryto w blisko 86 proc. spraw. Najczęściej chodziło o brak ostrzeżeń, brak danych importera, brak oznakowania CE, błędy w deklaracji zgodności, brak instrukcji po polsku albo niewłaściwe informacje o wieku dziecka.

Duża część zakwestionowanych produktów pochodziła z Chin. To ważna informacja nie tyle dla statystyki, ile dla kupujących, bo pokazuje, jak często problem zaczyna się jeszcze zanim zabawka trafi do legalnej sprzedaży.

Laboratoria KAS sprawdziły ftalany i znalazły dwa przekroczenia

Kontrola dokumentów to jedno, ale KAS sprawdza też, z czego zabawki są zrobione. W laboratoriach badano próbki pod kątem obecności ftalanów, czyli substancji używanych do zmiękczania tworzyw sztucznych. W nadmiarze mogą być groźne dla zdrowia dzieci, dlatego ich użycie w zabawkach jest mocno ograniczone.

Do badań pobrano 49 próbek. W dwóch przypadkach wykazano przekroczenie dopuszczalnych norm ftalanu diizononylu, czyli DINP. To niewiele w porównaniu z masą skontrolowanych towarów, ale właśnie takie pojedyncze wyniki pokazują, po co na granicy działają laboratoria i służby kontrolne.

Dane z ostatnich lat sugerują jednak poprawę. W 2022 roku nieprawidłowości stwierdzono w 23 z 41 modeli zabawek typu slime, pociskowych i dźwiękowych. Dwa lata później problem dotyczył 10 z 15 modeli zabawek elektronicznych. W najnowszej serii badań niezgodnych było już tylko 2 z 49 próbek. To wciąż wymaga czujności, ale skala błędów wyraźnie maleje.

Przed Dniem Dziecka taka ostrożność nabiera szczególnego znaczenia. KAS przypomina, by przy zakupie patrzeć nie tylko na wygląd zabawki, lecz także na konkretne oznaczenia:

  • znak CE,
  • dane producenta lub importera,
  • instrukcję i ostrzeżenia w języku polskim,
  • zgodność zabawki z wiekiem dziecka,
  • brak małych elementów, ostrych krawędzi i intensywnego chemicznego zapachu.

To drobne rzeczy, ale właśnie one często decydują o tym, czy zabawka kończy jako bezpieczny prezent, czy jako problem, który powinien zostać zatrzymany jeszcze przed wejściem do sklepu.

na podstawie: Małopolski Urząd Celno-Skarbowy w Krakowie.