Po zegarek wszedł nocą, po kajdanki wrócił kilka dni później

1 min czytania
Po zegarek wszedł nocą, po kajdanki wrócił kilka dni później

W mieszkaniu w centrum Krakowa nocny hałas obudził domownika i przerwał włamywaczowi kradzież po jednym łupie - zegarku. Kilka dni później policjanci z komisariatu Policji I w Krakowie namierzyli 45-latka w zachodniej części miasta i zatrzymali go pod ustalonym adresem. Jak podaje Policja, za kradzież z włamaniem kodeks karny przewiduje karę do 10 lat pozbawienia wolności.

Do włamania doszło w nocy 18 marca br. Sprawca zdołał zabrać tylko zegarek, bo spłoszył go jeden z domowników, którego obudził hałas dochodzący z mieszkania. Policjanci pojawili się pod wytypowanym adresem 23 marca br. i zastali tam mężczyznę podejrzewanego o ten czyn. 45-latek został zatrzymany i przewieziony do policyjnej jednostki.

Podczas sprawdzenia w policyjnym systemie funkcjonariusze ustalili jeszcze jeden ważny szczegół - mężczyzna był poszukiwany do odbycia kary kilku dni pozbawienia wolności. Usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem, a kara może być surowsza, bo działał w warunkach recydywy. Prokuratura zastosowała wobec niego policyjny dozór, a najbliższe dni spędzi on w zakładzie karnym.

Ta sprawa pokazuje, jak szybko nocne włamanie po drobiazg może zamienić się w poważne kłopoty, gdy policja szybko dochodzi do sprawcy, a recydywa jeszcze mocniej podbija stawkę.

na podstawie: Policja Kraków.

Autor: krystian