Tor motocyklowo–samochodowy w Krakowie nie powstanie mimo dawnej wygranej

Tor motocyklowo–samochodowy w Krakowie nie powstanie mimo dawnej wygranej

FOT. UM Kraków

Przez lata ten pomysł wracał w miejskich rozmowach jak temat, który nie chce zejść ze stołu. Teraz zapadła decyzja, która zamyka sprawę: Kraków nie będzie realizował toru motocyklowo–samochodowego ani drogi publicznej przy ul. Kosiarzy. W tle są pieniądze, zmienione potrzeby i coraz mocniej wybrzmiewający postulat, by w mieście ograniczać hałas, a nie dokładać kolejne źródło uciążliwości.

  • Projekt z budżetu obywatelskiego, który wygrał, ale utknął w czasie
  • 35 milionów złotych i inne potrzeby miasta przeważyły szalę

Projekt z budżetu obywatelskiego, który wygrał, ale utknął w czasie

Pomysł budowy toru sięga 2015 roku, kiedy został zgłoszony do drugiej edycji Budżetu Obywatelskiego Miasta Krakowa jako projekt ogólnomiejski. W głosowaniu zdobył poparcie mieszkańców i przeszedł do realizacji, co przez długi czas dawało zwolennikom inwestycji nadzieję, że plan doczeka się konkretów.

Z perspektywy miasta to jednak przykład projektu, który zatrzymał się między społecznym poparciem a rzeczywistością finansową. Od tamtego czasu zmieniły się nie tylko koszty, ale też spojrzenie na to, czego Kraków potrzebuje najbardziej. Dawna obietnica została zderzona z nowymi priorytetami.

35 milionów złotych i inne potrzeby miasta przeważyły szalę

Jak wynika z miejskich szacunków, pełna realizacja zadania oznaczałaby wydatek rzędu około 35 mln zł. To kwota, której – jak podkreśla miasto – nie zabezpieczono w budżecie. Ani radni, ani jednostka odpowiedzialna za inwestycję nie wystąpili o zagwarantowanie całej sumy.

Decyzja została przedstawiona zgodnie z zapowiedzią pełniącego obowiązki prezydenta Krakowa Stanisława Kracika. W uzasadnieniu pojawia się nie tylko trudna sytuacja finansowa miasta, lecz także sygnały płynące od radnych i mieszkańców. Wskazywali oni, że dziś ważniejsze są inne kierunki wydatków, a jednym z nich ma być ograniczanie hałasu w mieście.

Dla krakowian to sygnał, że nawet projekty, które kiedyś wygrały głosowanie, nie są przesądzone na zawsze. Miasto odwołuje się tu do zmienionych realiów: tego, co było możliwe dekadę temu, dziś nie musi mieścić się ani w budżecie, ani w miejskiej hierarchii potrzeb.

na podstawie: Urząd Miasta Krakowa.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Kraków). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.